Posty

Wyświetlam posty z etykietą mróz

Biało biało biało dookoła

Obraz
Co ma wisieć, nie utonie Zabieram się do tego eseju dobre dwa miesiące. A co się zabiorę, to odkładam. A to brak czasu, a to inny podsuwa mi się pomysł. A czas mija i temat stopniowo staje się coraz mniej na czasie. Wraz z czasu przemijaniem i sama eseju koncepcja różne przybierała odmiany. Lecz ciągle tylko zamysł istniał, jedynie niejasna mgła pomysłu w głowie. Sądziłem już, że przyjdzie mi go porzucić na chwilę obecną, bo ciepło się robić zaczęło. Powstał nawet tekst o tęsknocie za wiosną. Tymczasem pojawił się śnieg. Tak trochę znienacka. Tak niemal nie na czasie. I nie jakiś tam śnieżek. Jakaś śniegu namiastka. Porządny śniegowy opad. Śnieżysko solidne. Obsypało dorodnie. Obsypało pięknie. I tak oto nagle, za sprawą matki natury, temat dotąd odkładany, ponownie staje się aktualny i można go podjąć. Zatem spróbujmy…

Pocałunek bieli

Obraz
Rzadkie słońca przebłyski   Końcówka jesieni typowa dla listopada głównie darzyła nas deszczami. Albo padało. Albo mżyło. Jeśli nie padało i nie mżyło, było przynajmniej zimno i pochmurno. Było ponuro. Wyjątkowo, nieczęsto, dawkowała nam matka natura radosne przebłyski słońca. Jakże rzadkie, piękne to i radosne chwile. Chwile cudowne jesiennego wytchnienia. Wszystko w tych przebłyskach ciepłą i jasności ożywiało się. Ptaki, zazwyczaj ukryte i nierzucające się w oczy, podejmowały ożywione loty i zapełniały ciszę swym trelem. Serce radowało się takim widokiem. Tak było ledwie kilka jeszcze dni temu.

O śniegu najlepiej ani słowa

Obraz
Między słońcem a mrozem Zdecydowanie. Chciałoby się już nie musieć o nim mówić. Chciałoby się już tylko go wspominać. Oj chciałoby, chciałoby. Rzeczywistość jednak nijak nie chce nam wyjść naprzeciw. Przyroda kroczy własnymi sobie znanymi drogami.